Ocena: 8/10
Autor:  Adriana Locke
Wydawnictwo:  Szósty Zmysł
Liczba stron: 445
Okładka: miękka

Och! Co to była za książka! Szaleństwo! „Historia, która połamie twoje serce na milion kawałków!” takie wrażenie obiecuje nam wydawca i ani trochę nie mija się z prawdą! Ciężko pozbierać myśli! Szczególnie że właśnie skończyłam czytać i nie chcę odkładać recenzji na później. Dzięki niej nieco dłużej zostanę z bohaterami.

„Poświęcenie” to historia Juli i Crew, obwoje łączy a zarazem dzieli śmierć męża Julii i brata Crew. Każde z nich mierzy się z stratą i rozpaczą na swój sposób. Walczą ze sobą, ale i na swój pokrętny sposób pomagają. Do czasu, aż muszą się zmierzyć z kolejną tragedią. Przebaczenie, odrzucenie, miłość, żal, strach, choroba, śmierć i życie mieszkają się w tej powieści w ogromnych dawkach. Powieść przepełniona jest emocjami! Do tego świat Crew to świat walk, zapasów, MMA i silnych mężczyzn, którzy z nikim i niczym się nie liczą. Wybuchowa mieszanka. W trakcie czytania wielokrotnie zadawałam sobie pytania: „Czy ja bym sobie poradziła w takiej sytuacji? Czy umiałabym tyle poświęcić i zaryzykować? Czy potrafiłabym zaufać?”.  Zakończenie było okropne i wspaniałe zarazem! Adriana ktoś Ci powinien za nie nieźle nakopać! Jak mogłaś nam to zrobić?!

Skoro wiec taki zachwyt to, dlaczego tylko 8 na 10? Po pierwsze dlatego, że w życiu nie czytałam książki na 10, to musi być totalne arcydzieło. Nie wiem czy jakikolwiek autor da radę je zdobyć.. zawsze też myślę, że „A co, jeśli dam 10 a później przeczytam coś o wiele wiele lepszego?!”. Co oznacza, że w moje skali 9 to już szczyt! Ale musiałam nieco obniżyć swój rating ze względu na wulgarność, która pojawia się w książce. Z jednej strony trochę ciężko było by opisać świat Crew innym językiem, z drugiej strony czułam się nim momentami zniesmaczona. Coś w stylu.. dobra, dobra już wiem o co Ci chodzi nie musiałaś aż tak dobitnie tego opisywać. Dorosły czytelnik da sobie z nią radę, ale nie chciałabym, żeby książka trafiła np. w ręce mojej 14 letniej córki (gdybym ją miała oczywiście!)

Wspomniałam, że książka jest przepełniona emocjami, z powodu tych właśnie emocji nie umiem zakwalifikować jej do żadnego gatunku:

  • literatura kobieca – kojarzy mi się raczej z rzewnymi historiami w stylu „Duma i uprzednie”, a historia to zupełnie inny biegun;
  • obyczaj – te znów to raczej opowieści o codzienności z niezbyt wartką akcją – a tu choć wiele codzienności i zwyczajnych zmagań, akcja gna do przodu;
  • erotyk – nie da się ukryć, że jest w tej książce kilka tego typu sceny, do tego niezbyt smacznie opisanych, ale gdyby ich nie było to niczego by nie ujęło z jej przekazu.

Ważne dla mnie jest też to, że książka wyrwała mnie z czytelniczego zastoju. Może nie tyle chodziło o to, że nie mogę czytać, co, że nic mnie wciągało mnie na tyle, żeby koniecznie chcieć skończyć. Tej książce się udało! Za co jestem bardzo wdzięczna!

Książkę miałam okazje przeczytać dzięki booktourowi zorganizowanemu przez Ewelinę @redgirl_books. Dziękuję!

Podziel się tym wpisem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.